z włókniny medycznej, którą uszyłam dla Taty. Całkiem się udała. Miała kieszonkę na filtr, drucik na nosie w celu lepszego dopasowania w tym miejscu do twarzy oraz gumki okalające głowę, co jest wygodniejsze w noszeniu. I nawet "poszła" w teren. Po powrocie została wyprana, wysuszona. A potem... coś mnie podkusiło, żeby ją jeszcze przeprasować i choć zrobiłam to przez szmatkę, to stopiła się...
Nie miałam wyjścia i tego samego dnia uszyłam kolejną. Tym razem z bawełny w kropki (dwie warstwy + flizelina przyprasowana do jednej lewej strony), również z drucikiem i gumkami na głowę:




W trakcie szycia:


Zrobiona na potrzeby chwili, stąd pasuje do wyzwania Reni a także do copiątkowego wyzwania Katarzyny:

Tę nieszczęśnicę z wypaloną dziurą też Wam pokażę - przed i po zniszczeniu:



***
Dziękuję za odwiedziny i życzę duuużo zdrówka wszystkim!
:)
Nie miałam wyjścia i tego samego dnia uszyłam kolejną. Tym razem z bawełny w kropki (dwie warstwy + flizelina przyprasowana do jednej lewej strony), również z drucikiem i gumkami na głowę:




W trakcie szycia:


Zrobiona na potrzeby chwili, stąd pasuje do wyzwania Reni a także do copiątkowego wyzwania Katarzyny:

Tę nieszczęśnicę z wypaloną dziurą też Wam pokażę - przed i po zniszczeniu:



***
Dziękuję za odwiedziny i życzę duuużo zdrówka wszystkim!
:)


































